Ehh tak sobie dzisiaj leże na mojej komodzie, bo zmęczony jestem. Czym? Życiem po prostu. Nie ma nic gorszego niż jak ktoś z Tobą zrywa bez wyraźnego powodu. Zrywa w takich okolicznościach że podaje Ci przyczyne rozstania, nie rozmawiając wcześniej wogóle na temat swoich potrzeb. Jest to dość zabawne :-) Bo widzicie, możesz wychodzić z założenia że wszystko jest ok, bo sam podejmujesz pewne tematy, rozwijasz je, starasz sie rozmawiać - i ten ktoś mimo tego pozostaje i tak za zasłoną. Nie odkrywa się. Niby rozmawia i niby rozumie ale wszystko jest to kamuflarzem, bo wewnątrz chce tylko tego by nie było problemów. Polityka zamiatania pod dywan, zapewne ją znacie i z normalnego życia jak i z polityki.
Teraz dochodze do wniosku że zamiatanie pod dywan problemów to wielka katastrofa. Bierzemy te problemy i zamiatamy a z nich rodzi sie pod dywanem taki mały potworek :P no i on potem sam wyłazi i kąsa nas bardzo boleśnie i z nienacka! To straszne porównania ale tak właśnie jest. Problemy należy rozwiązywać na bierząco, nawet jeśli ma to doprowadzić do łez i kłotni - to najlepsze co możemy zrobić...Przynajmniej tak wnioskuje z moich wcześniejszych przygód...
Co zabawne jestem facetem i nie znosze gdy ktoś unika pewnych rozmów, problemów etc. Zawsze wydawało mi się że kobiety są takie ze podejmują trudne tematy, okazało się po latach że jest odwrotnie. Mało która kobieta była w stanie dotrzymać mi kroku w "trudnych rozmowach". Nie wiem dlaczego. Może po prostu tak trafiłem...
Cóż ide spać, komoda mnie wzywa do odpoczynku, a wam radze byście znaleźli sobie dojrzałych partnerów/ki...
pozdrawiam :-)