rozmyślania na wygodnym siedzisku
RSS
poniedziałek, 11 lipca 2011
Odpocznijmy przy...grze?

Witam was! Po naprawdę niesamowicie długiej nieobecności!

 

Wiecie, przyznam, że jakoś nigdy nie byłem jakimś zapalonym graczem – owszem, grało się to w jakiegoś pasjansa czy sapera od czasu do czasu z czystych nudów, ale raczej nie spędzałem przed komputerem grając więcej, niż około pół godziny. Lecz ostatnio odkryłem grę, która nieco zapanowała nad moim życiem, gdyż jest naprawdę ekscytująca – naprawdę, nie spodziewałbym się że te całe „gry komputerowe” potrafią przynieść tyle frajdy. Dlaczego o tym mówię? Otóż znalazłem grę, która nazywa się World of Warcraft i jest przedstawicielem gatunku(tak, gry komputerowe dzielą się na różne gatunki) MMORPG, co oznacza w skrócie grę masową, gdzie tysiące graczy w jednym czasie wciela się w rozmaite bajeczne postacia. Tego rodzaju „MMORPG” jest na świecie bardzo wiele, ale, że nie znam się na tym dokładnie, zostawię ten temat.

 

Tak czy siak, WoW został wydany w 2004, kiedy to firma tworząca gry komputerowe zwana Blizzard – o tak, są już niesmiertelni po wydaniu Diablo i Warcraftów!!- wypuściła Wowa! Zrobili tak z okazji 10 lat serii rtsów Warcraft. Miesiące pokazały że gra po prostu podbiła świat a liczba graczy stale rośnie od 5 lat! Czyli od początku do teraz! Gra nie miała od razu 12 milionów graczy (teraz tyle ma!), wszystko działo się stopniowo, począwszy od kilku milionów do wspomnianych dwunastu. Ogólnie, panowie z tej całej firmy Blizzard są w świecie graczy podobno bardzo znani i się cieszą naprawdę ogromnym uznaniem, z tego co przynajmniej zdążyłem wyczytać na rozmaitych, rozsianych w internecie forach.

 

Jeśli nie graliście nigdy w tego rodzaju gry, muszę wam powiedzieć że potrafią one człowiekiem dość łatwo zawładnąć, do tego stopnia że bywają dni kiedy się siedzi i gra i nic poza tym. A pomyśleć, że jeszcze kilka miesięcy temu byłem kiedyś taki anty jeśli o gry – ile to się zdążyło zmienić...jeszcze teraz jestem po sesji, nadeszły nareszcie upragnione wakacje i po powrocie z dorywczej pracy będę chyba tylko i wyłącznie grał – znajomi i tak wyjechali, to nie jestem w stanie się z nikim spotkać. Swoją drogą, mówiąc o grach warto wspomnieć, że mam jednego znajomego który posiada jakieś 8 postaci na max levelu i jedyne co robi to gra. Oczywiście też pracuje, mieszka ze swoją kobietą ale siedzi prawie na non stopie i podróżuje po róznych instancjach by mieć najpotężniejsze itemy w grze. Cóż Bozia ma wielu na składzie. Może nawet dobrze, że tacy ludzie są, to przynajmniej wiem mniej więcej czego się bać i w jakie uzależnienie można wpaść. World of Warcraft w stosunku do jest doskonały jeśli chodzi o wielkość świata natomiast o wiele gorszy jeśli chodzi o PvP czyli gracz kontra gracz.

 

Oficjalne waluta w grze to złoto czy też jak mówią, albo jak się przyjęło złoto, podbno istnieje cała armia ludzi w Chinach którzy produkują złoto na specjalnych farmach by potem sprzedać to online! Potem cała kasa jest sprzedawana za rzeczywiste pieniądze, graczom z całego świata. Są podobno całe wielkie firmy które oficjalnie zdobywają i sprzedają go. Ciekawe nie? Dowiedziałem się też niedawno, że mój znajomy pisał w tym roku pracę magisterską na temat własnie tej gry w którą obecnie i gram i jest to naprawdę niesamowite, ile on zdążył zamieścić tam rozmaitych ciekawostek.

 

Całość jest naprawdę ogrooooooomna. W World of Warcraft możemy zwiedzać wielkie przestrzenie, sporą ilość ciekawych dungeonów czyli instancji, gdzie wchodzisz i jesteś tam tylko Ty i Twoja drużyna. Wracając do ogólnego tematu gier, mój młodszy brat jest o wiele bardziej zapatrzony w gry niż ja, właściwie to nawet jakoś rok temu mnie zachęcał żebym w coś zaczął grać, ale ja mu mówiłem nie nie. Życie ;)

 

Pozdrawiam!



16:49, stachulowca
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 28 czerwca 2010
Noi mamy wakacje

Witam po długiej nieobecności! Bardzo się ciesze że w końcu mamy świetną pogodę! Ja się z tego cieszę po prostu do granic cieszenia się :) co prawda czeka też masę pracy w tym miesięcu + następnym ale wierze że to wyjątkowo szybko wszystko minie i będę mógł uciec na genialny i długi urlop daleko stąd. Zapewne nie tylko ja o tym myślę, jest sporo osób które tylko czekają by zwiać, zaszyć się gdzieś wyłączając komórkę i po prostu nie robić nic przez 3 tygodnie. Nie ma nic lepszego moim zdaniem jak położyć się blisko jakiejś wody i spokojnie słuchać szumu, popijając wspaniałą wodę mineralną, bardzo mi tego brakuje i chciałbym szybko pojawić się takim miejscu. Nie ma wg mnie nic ponad urlop w takim miejscu. Ehh rozmarzyłem się aż wiecie? Wybierałem się na mazury lub w jakieś inne miejsce - Zakopane nie jest dla mnie - zbyt wiele osób a ja chciałbym odpocząć od nich a nie chodzić tam gdzie są ich setki lub tysiące. Nie wiem dokładnie gdzie pojechać, bo zazwyczaj jak ktoś mówi tak o jakimś miejscu w TV czy gazecie to miejsce przestaje być ani tanie ani mało odwiedzane. Nie trafiają do mnie żadne teksty w stylu hit sezonu czy coś takiego. Hit sezonu to 12731142 wycieczkowiczów ze swoimi rozwrzeszczaną dzieciarnią :/

Gdzie wyjechać na wakacje? Gdzie jest tanio a zarazem bez większej ilości tłumów? To chyba główne pytanie, jeśli chodzi o miejsce urlopu. Kolejną z opcji jest w sumie - teraz mi to przyszło do mojej czupryny - są bajeczne okolice Zamościa. Zamość to niesamowicie piękne miasto gdzie możemy znaleźć masę ciekawych zabytków oraz jest rzut beretem do przecudownego parku Roztoczańskiego! Powietrze tam jest po prostu tak czyste że można z wrażenia przeżyć coś w rodzaju wielkiego szoku jeśli mieszkasz w mieście w smogu...aż dusi człowieka :) Nie ma to jak wybrać się do lasu, nad stawy, nad jeziora - przyroda. Po prostu jest tam cudownie i nie aż tak bardzo drogo. Wtedy nie powinno być problemów w urlopem czy czymś w tym rodzaju. Jak wiecie jest jeszcze czas i każdy może bez przeszkód planować swój urlop bez problemowo. Ja osobiście chciałbym wyjechać z kimś bo samemu nie mam ochoty nigdzie jeździć ale czy to się uda czy nie czas pokaże...W sumie minął rok praktycznie od moich rozmyślań na temat wielu rzeczy i co? No i w tym problem że nic. Mam wrażenie że popełniłem za dużo porażek w tym roku, jest co prawda kilka sukcesów ale nie tak miało być kiedy myślałem o przyszłości jeszcze rok temu. No ale co zrobić, nie zawsze udaje się nam wszystko...

21:44, stachulowca
Link Dodaj komentarz »
sobota, 31 października 2009
Zbliża się koniec roku

kurcze czas pędzi jak szalony a mi się nie chce pędzić razem z nim. Ja chciałbym iść swoim własnym tempem...bez pośpiechu i jakiś specjalnych dziadostw. Ehh tak wygrać miliony i zupełnie się już niczym nie przejmować...no ale to chyba nie jest specjalnie możliwe...

Jakie są metody walki z depresją? Przychodzi wam coś do głowy? Mi właśnie nie bardzo, poza tym że należy więcej spać, jeść dobre jedzenie i uprawiać wiele razy hmmm no sami wiecie i nie chodzi mi o ziemniaki. Co poza tym? Sport, sport, sport i jeszcze raz sport. To chyba najlepsze metody zeby nie zgłupieć przez ten głupkowaty okres.

Spanie w sumie za dużo nie jest dobrym pomysłem. Poza tym polecam kawę a jeśli szkoda wam zębów, jakieś napoje energetyczne. Zawsze dobrze jest sie postawić na nogi. Aha jakieś % w piątki też mogą Ci pomóc...

Jestem zmęczony, musze to przyznać. Zmęczony życiem, nieco zrezygnowany ale jednocześnie starający się zrobić coś ze swoim życiem. Tak to bywa na rozdrożu. Tylko ile jeszcze ono będzie trwać? To całe rozdroże...ten okres mojego życia jest dziwny i przejściowy mam nadzieje. Szukam priorytetów, i jestem w połowie drogi albo też na poczatku wielu spraw...

Mam nadzieje jednak że będzie dobrze...

 

 

19:40, stachulowca
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 28 kwietnia 2009
Komoda i money

Ehh tak sobie dzisiaj leże na mojej komodzie, bo zmęczony jestem. Czym? Życiem po prostu. Nie ma nic gorszego niż jak ktoś z Tobą zrywa bez wyraźnego powodu. Zrywa w takich okolicznościach że podaje Ci przyczyne rozstania, nie rozmawiając wcześniej wogóle na temat swoich potrzeb. Jest to dość zabawne :-) Bo widzicie, możesz wychodzić z założenia że wszystko jest ok, bo sam podejmujesz pewne tematy, rozwijasz je, starasz sie rozmawiać - i ten ktoś mimo tego pozostaje i tak za zasłoną. Nie odkrywa się. Niby rozmawia i niby rozumie ale wszystko jest to kamuflarzem, bo wewnątrz chce tylko tego by nie było problemów. Polityka zamiatania pod dywan, zapewne ją znacie i z normalnego życia jak i z polityki.

Teraz dochodze do wniosku że zamiatanie pod dywan problemów to wielka katastrofa. Bierzemy te problemy i zamiatamy a z nich rodzi sie pod dywanem taki mały potworek :P no i on potem sam wyłazi i kąsa nas bardzo boleśnie i z nienacka! To straszne porównania ale tak właśnie jest. Problemy należy rozwiązywać na bierząco, nawet jeśli ma to doprowadzić do łez i kłotni - to najlepsze co możemy zrobić...Przynajmniej tak wnioskuje z moich wcześniejszych przygód...

Co zabawne jestem facetem i nie znosze gdy ktoś unika pewnych rozmów, problemów etc. Zawsze wydawało mi się że kobiety są takie ze podejmują trudne tematy, okazało się po latach że jest odwrotnie. Mało która kobieta była w stanie dotrzymać mi kroku w "trudnych rozmowach". Nie wiem dlaczego. Może po prostu tak trafiłem...

Cóż ide spać, komoda mnie wzywa do odpoczynku, a wam radze byście znaleźli sobie dojrzałych partnerów/ki...

pozdrawiam :-)

08:57, stachulowca
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 24 marca 2009
Nudny wtorek..

I tak wpadam w maraz..kanapa co prawda wygodna ale nawet już jej wygoda zaczyna mnie nużyć i centralnie męczyć. Pogoda jak widać nie rozpieszcza nas i wszystko wygląda jak wygląda. Jakos nie specjalnie podoba mi się to wszystko..wiosna jak wiosna, deszczowa i trudno wogóle ją odróżnić od czegoś takiego jak zima. Narazie będzie nas męczyc i męczyć bo niestety nie zapowiada się na poprawę...cholera przecież trzeba czasami podnieść swój poziom serotoniny prawda? A wystawienie gęby do słońca jest na to doskonałą metodą, zgadza się? No nic mam nadzieje że dzien taki jak dzisiejszy tzn w którym czasami widać słoneczko jeszcze nadejdzie w miare szybko..a ja leże na tej mojej komodzie i nie chce mi sie z niej ruszyć nawet po coś do picia..właśnie wypatrzyłem paluszki i to na dodatek słone haha - they will be mine ;D chrup chrup są bardzo smaczne i naprawde sporo nam dają - mam tu na myśli nasz level serotoniny.

Ehh uczelnia jak uczelnia, nuży i człowiek potrzebuje jednak troche więcej pozytywnych emocji a nie ciągły stres i napięcie bo w końcu to najbardziej daje nam popalić. Przynajmniej mam tu na myśli siebie. Zastanawiam się czy to aby normalne by robić tyle rzeczy naraz i być zdrowym. Psychicznie nie czuje sie ostatnio najlepiej a mam ku temu powody o których nie bede tutaj wspominał ale generalnie czuje sie nieco przytłoczony tym wszystkim. Mam nadzieje że sytuacja się nieco poprawi i będę mógł skupić się wiecej na przyjemnościach a mniej na obowiązkach - inaczej trafie do tzw czubów :-) a tego bym w sumie nie chciał....

pozdro!

18:19, stachulowca
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 12 marca 2009
Pare słów o leniwych myślach

Witajcie na komodzie. Połóżcie sie wygodnie i słuchajcie. Albo mówicie a ja będę słuchał. Jest bardzo wygodnie prawda? Może coś podać? w koncu jestescie moimi goścmi. Mam sok z marchewy i coś mocniejszego ;-) cos mocniejszego? Ok juz nalewam....proszę bardzo..


No więc z czym tu przybywasz gościu drogi? Jesteś zmęczony? Połóż się, nie musimy rozmawiać ale nie dam Ci swojego miejsca na komodzie co z góry zaznaczam ;-). Nie przesadzajmy z uprzejmościami, nie jestem z gatunku ludzie ą ę - jestem takim samym człowiekiem jak Ty ale może nie jestem taki spięty życiem? Siedze sobie tutaj i co jakiś czas ktoś koło mnie siada i zagaduje. A ja dalej siedze mimo ze caly czas przychodzi ktoś nowy, ze swoją historią, ze swoimi spostrzezeniami na temat zycia czy mojej wygodnej komody. A ja po prostu będę siedział i nie powiem po co tu siedzę. Chcesz wiedziec po co tu siedze? I tak Ci nie powiem bo na to pytanie nie ma odpowiedzi. Ja po prostu siedzę. Mozna siedziec po prostu? ja to własnie robie :-)


dziekuje za zrozumienie....Co?? juz idziesz...cóż wiec pozdrowienia w podrózy...miej się dobrze ;)

15:41, stachulowca
Link Dodaj komentarz »